Ciągle chodzą mi po głowie przemyślenia o miłości po napisaniu ostatniego posta.
Zaobserwowałam, że coś niedobrego dzieje się z ludźmi. Pewnie sami zauważyliście we własnej rzeczywistości, że coraz częściej dochodzi do rozwodów. Co w nas się zmienia? Czy miłość to już przeżytek? A może to nasze wymagania względem obiektów naszych uczuć się zmieniają? Dawniej większość zawieranych małżeństw była trwała. Teraz gdy tylko pojawiają się kłopoty w związku często uciekamy się do rozwodów. Kiedyś zdarzało się to nader rzadko i była to rzecz wstydliwa. Teraz stało się to niemal normą. Takie czasy ktoś powie. Nie jestem przekonana, że to wina naszych czasów. Owszem nie żyje się łatwo lekko i przyjemnie, ale czy na przykład osoby które rozpoczynały swoje wspólne życie w czasach powojennych miały lekko? A jednak trwali przy sobie w szczęściu i nieszczęściu. Trudności i kłopoty zbliżały ich do siebie i umacniały ich wzajemną miłość. Co teraz się dzieje z tą miłością? Wygasa wraz z pojawiającymi się kłopotami? Coraz częściej rozpadają się małżeństwa z długoletnim stażem. A zastanawialiście się kiedyś skąd w ostatnich czasach wzięła się taka duża ilość tzw. „związków nieformalnych”. Oczywiście jest wiele przyczyn dla których ludzie pozostają w takich relacjach, ale coraz częściej słyszy się argumentację, iż wtedy łatwiej i prościej jest się rozstać. Tylko czy to oznacza, że zakochując się w kimś i postanawiając żyć razem z góry skazujemy taki związek na niepowodzenie? Nie potrafię odpowiedzieć ani Wam ani sobie na te wszystkie pytania. Nie jestem też odpowiednią osobą do tego, aby krytykować tych rozwodzących się. Ja sama sięgnęłam po ten środek. Myślę jednak (nie usprawiedliwiając się wcale),że będąc w mojej sytuacji (nie był to powód który przy rozwodach pojawia się często, ale pozwolicie że tego nie ujawnię) postąpilibyście tak jak ja.
Miało być o miłości, a wyszło mi o rozwodach. No cóż, myśli chadzają własnymi ścieżkami.
Podsumowaniem dzisiejszych przemyśleń niech będą słowa, które znalazłam w internecie ( niestety nie wiem czyjego są autorstwa):
„Na tym właśnie polega miłość: na kłóceniu się i godzeniu, na wytykaniu sobie błędów i przebaczaniu, na milczeniu i rozmowie, na słuchaniu i mówieniu, na pewności i zwątpieniu, na byciu razem i byciu daleko od siebie. Jeśli potrafimy pomieścić w sobie i zrozumieć te skrajności to znaczy, że dojrzeliśmy do kochania drugiej osoby i bycia kochanym.''
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 29 września 2011
wtorek, 27 września 2011
Kiedy nadchodzi miłość.
„Czasem prawdziwa miłość ujawnia się dopiero wtedy, gdy nie wszystko do końca się rozumie”.
To słowa Janusza Leona Wiśniewskiego (naukowca i pisarza, autora „Samotności w sieci”) Skłoniły mnie one do refleksji nad tym uczuciem. Nie chcę dywagować nad tym czym jest miłość bo jednoznacznej definicji nikt jeszcze nie wymyślił. Przytoczę tu jeszcze jeden cytat tym razem są to słowa Stephenie Meyer (autorki cyklu „Zmierzch”)
„Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwie trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam. Miłość po prostu jest albo jej nie ma”.
Zdaje się, że w rzeczywistości tak jest. Czasami to uczucie spada na nas nieoczekiwanie, w takim momencie życia w którym najmniej się tego spodziewamy. Chcecie przykładu? Bardzo proszę. Mój znajomy, człowiek ponad 50 letni tzw wieczny kawaler stracił już nadzieję, że kiedyś uda mu się jak to się mówi ułożyć sobie życie. Miał pracę, swoje pasje, wokół rodziców, rodzeństwo ze swoimi rodzinami, ale nie miał tej najbliższej osoby z którą mógłby dzielić radości i troski. Zupełnie przypadkowo nawiązał internetową korespondencję z młodszą od siebie o 10 lat kobietą. Okazało się, że mieszkają bardzo niedaleko siebie. Wirtualna znajomość przeszła w realną i w niedługim czasie zrodziło się między nimi płomienne uczucie. Teraz planują wspólną przyszłość, marzą o dziecku. Z całego serca trzymam za nich kciuki i życzę im wielu wspólnych lat. Jak widzicie nigdy nie wiadomo kiedy spotka nas miłość. Dlaczego spotkali się tak późno ktoś zapyta. Nie znam na to pytanie odpowiedzi. Może gdyby spotkali się w innym momencie swojego życia wcale nie zwróciliby na siebie uwagi. Może musieli przeżyć osobno swoje życie, aby teraz móc docenić to co mają.
Czasami miłość spotyka nas w niezbyt sprzyjających takiemu uczuciu okolicznościach. Oto kolejny przykład. Młody ok 35 letni mężczyzna niespodziewanie zostaje wdowcem. Żona umiera rodząc ich trzecie dziecko. Zostaje sam z trójką małych dzieci. Teraz najważniejsze dla niego jest zapewnienie właściwej opieki maluchom. Nie w głowie mu miłość a raczej w głowie, ale tylko ta do dzieci. Dzielnie walczy starając się zastąpić im matkę. Mija kilka miesięcy. W jego pracy pojawia się nowa pracownica. Nie zwrócił na nią nawet specjalnej uwagi. Kiedyś podwozi ją wracając z pracy. Zaczynają rozmawiać i nawiązuje się między nimi nić zrozumienia. Okazuje się, że ona także niedawno straciła męża w wypadku i została sama z nastoletnią córeczką. Te wspólne przeżycia bardzo ich do siebie zbliżają. Zaczynają się spotykać i rodzi się między nimi uczucie. Ich dzieci też odnalazły wspólny język. Środowisko w którym żyją dość negatywnie podeszło do tej znajomości. Znajomi byli wręcz oburzeni tym, że nie minął jeszcze nawet rok od śmierci żony, a on już spotyka się z kimś innym.
Czy jest kiedyś odpowiedni czas na miłość? Kiedy jesteśmy na nią gotowi i na nią czekamy to nie nadchodzi. A czasami tak jak w tym przypadku spada na nas w „nieodpowiednim momencie”. Tylko czy do końca jest to nieodpowiedni moment? Przecież właśnie teraz tym małym dzieciom potrzebna jest matka, a temu ojcu wsparcie mądrej kobiety. Czy jeżeli teraz on odrzuci tą miłość ze względu na to co wypada a co nie, to spotka jeszcze kiedyś kobietę która pokocha jego i trójkę jego dzieci?
Ja sobie myślę, że nie powinni rezygnować z tego uczucia. Nie powinni poddawać się presji środowiska. Osobiście będę im po cichu kibicowała, aby wytrwali w swojej miłość dla szczęścia swojego i swoich dzieci.
Jak widać potwierdzają się słowa o tym, że nie zawsze rozumiemy dlaczego spotyka nas miłość. Czy jest to sprawa przypadku czy przeznaczenia? Istotne jest to aby dane nam było w życiu choć jeden raz doświadczyć tego uczucia. Nie ważne kiedy ono nadejdzie, ważne abyśmy wtedy byli gotowi je przyjąć i przeżyć najlepiej jak potrafimy.
Na koniec mała dedykacja muzyczna dla wszystkich tych którzy byli, są i będą zakochani.
To słowa Janusza Leona Wiśniewskiego (naukowca i pisarza, autora „Samotności w sieci”) Skłoniły mnie one do refleksji nad tym uczuciem. Nie chcę dywagować nad tym czym jest miłość bo jednoznacznej definicji nikt jeszcze nie wymyślił. Przytoczę tu jeszcze jeden cytat tym razem są to słowa Stephenie Meyer (autorki cyklu „Zmierzch”)
„Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwie trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam. Miłość po prostu jest albo jej nie ma”.
Zdaje się, że w rzeczywistości tak jest. Czasami to uczucie spada na nas nieoczekiwanie, w takim momencie życia w którym najmniej się tego spodziewamy. Chcecie przykładu? Bardzo proszę. Mój znajomy, człowiek ponad 50 letni tzw wieczny kawaler stracił już nadzieję, że kiedyś uda mu się jak to się mówi ułożyć sobie życie. Miał pracę, swoje pasje, wokół rodziców, rodzeństwo ze swoimi rodzinami, ale nie miał tej najbliższej osoby z którą mógłby dzielić radości i troski. Zupełnie przypadkowo nawiązał internetową korespondencję z młodszą od siebie o 10 lat kobietą. Okazało się, że mieszkają bardzo niedaleko siebie. Wirtualna znajomość przeszła w realną i w niedługim czasie zrodziło się między nimi płomienne uczucie. Teraz planują wspólną przyszłość, marzą o dziecku. Z całego serca trzymam za nich kciuki i życzę im wielu wspólnych lat. Jak widzicie nigdy nie wiadomo kiedy spotka nas miłość. Dlaczego spotkali się tak późno ktoś zapyta. Nie znam na to pytanie odpowiedzi. Może gdyby spotkali się w innym momencie swojego życia wcale nie zwróciliby na siebie uwagi. Może musieli przeżyć osobno swoje życie, aby teraz móc docenić to co mają.
Czasami miłość spotyka nas w niezbyt sprzyjających takiemu uczuciu okolicznościach. Oto kolejny przykład. Młody ok 35 letni mężczyzna niespodziewanie zostaje wdowcem. Żona umiera rodząc ich trzecie dziecko. Zostaje sam z trójką małych dzieci. Teraz najważniejsze dla niego jest zapewnienie właściwej opieki maluchom. Nie w głowie mu miłość a raczej w głowie, ale tylko ta do dzieci. Dzielnie walczy starając się zastąpić im matkę. Mija kilka miesięcy. W jego pracy pojawia się nowa pracownica. Nie zwrócił na nią nawet specjalnej uwagi. Kiedyś podwozi ją wracając z pracy. Zaczynają rozmawiać i nawiązuje się między nimi nić zrozumienia. Okazuje się, że ona także niedawno straciła męża w wypadku i została sama z nastoletnią córeczką. Te wspólne przeżycia bardzo ich do siebie zbliżają. Zaczynają się spotykać i rodzi się między nimi uczucie. Ich dzieci też odnalazły wspólny język. Środowisko w którym żyją dość negatywnie podeszło do tej znajomości. Znajomi byli wręcz oburzeni tym, że nie minął jeszcze nawet rok od śmierci żony, a on już spotyka się z kimś innym.
Czy jest kiedyś odpowiedni czas na miłość? Kiedy jesteśmy na nią gotowi i na nią czekamy to nie nadchodzi. A czasami tak jak w tym przypadku spada na nas w „nieodpowiednim momencie”. Tylko czy do końca jest to nieodpowiedni moment? Przecież właśnie teraz tym małym dzieciom potrzebna jest matka, a temu ojcu wsparcie mądrej kobiety. Czy jeżeli teraz on odrzuci tą miłość ze względu na to co wypada a co nie, to spotka jeszcze kiedyś kobietę która pokocha jego i trójkę jego dzieci?
Ja sobie myślę, że nie powinni rezygnować z tego uczucia. Nie powinni poddawać się presji środowiska. Osobiście będę im po cichu kibicowała, aby wytrwali w swojej miłość dla szczęścia swojego i swoich dzieci.
Jak widać potwierdzają się słowa o tym, że nie zawsze rozumiemy dlaczego spotyka nas miłość. Czy jest to sprawa przypadku czy przeznaczenia? Istotne jest to aby dane nam było w życiu choć jeden raz doświadczyć tego uczucia. Nie ważne kiedy ono nadejdzie, ważne abyśmy wtedy byli gotowi je przyjąć i przeżyć najlepiej jak potrafimy.
Na koniec mała dedykacja muzyczna dla wszystkich tych którzy byli, są i będą zakochani.
Subskrybuj:
Posty (Atom)